18 grudnia 2015

Pokój Hani

Pokój Hani już gotowy. Ciasny ale własny.
Wiele jednak się nie nawojuje zamieszkując w wynajętych czterech kontach, więc trzeba wykorzystać to co się ma tak aby miało ręce i nogi.
Chodź w rzeczywistości odświeżone ściany, łóżka i zabudowane szafeczki, było wszystkich co zastaliśmy momencie wprowadzenia.

Układ pokoju trudny, bo wąski, długi plus skosy poddasza.
Kolor ścian spokojny, delikatny pudrowy róż. Nieasymetrycznie przyklejone czarne kropeczki, to moja sprawka. Wystarczył czary papier, nożyczki i zwykły przezroczysty klej do papieru. Moją sprawką były również pozostałe dekoracje pokoju. Chmurki z kropelkami oraz zagłówek nad materacem ,to również papier przyklejony tym samym klejem. Może łatwiej było by pomalować niż przyklejać papier ,ale skoro mieszkamy tu tymczasowo, więc liczę się z tym że przy wyprowadzce, będziemy musieli pozostawić pokój taki jaki zastaliśmy.
Oczy na zagłówku to zwykła włóczka upleciona w warkocz, przyklejona do papieru w kształcie śpiących oczów z rzęsami. A korale to nic innego jak filcowe kulki kupione za grosze, które miały być ozdobą choinki ale nijak mi one na choinkę pasowały. Szafka,domek i skrzynia na zabawki pochodzą z "drugiej ręki".
Szafka była ciemno brązowa z widocznymi śladami swoich lat, ciężko było ją zamalować, przyznam że był to mój malarski debiut jeśli chodzi o malowanie mebli i jak to mówią "pierwsze koty za płoty".
Pomalowałam również domek dla lalek oraz skrzynię na zabawki. Drewno było w "surowym stanie" wcześniej nie malowane, z licznymi odbarwieniami ale udało się z nich coś zrobić.

Jak widać nie trzeba mieć dużo pieniędzy ani czasu, nie trzeba mieć idealnego układu pomieszczenia ani też nowych mebli oraz dekoracji ze sklepu, tylko pomysł i wizję a także chęci do realizacji.















17 listopada 2015

Ostatnie letnie promyki słońca

Tu w Holandii, korzystałyśmy z ładnej pogody maksymalnie, biorąc pod uwagę fakt, że nad morzem pogoda zmienia się z chwili na chwilę, jako to na europejską pogodę przystało. Upałów co prawda  tropikalnych nie przeżyłyśmy-po prostu zwykłe lato, ciepło ale też burzliwie oraz deszczowo, była możliwość i poopalania się i popływania w wodach morza północnego.Dla dzieci wakacje nad morzem to chyba najlepsze co może się przytrafić-nie ograniczona ilość piasku, chlapanie się w wodzie i zimne lody!

Zdjęcia te zrobione były w ostatni dzień wakacji 2015, co prawa słońca było mało i już nie grzało tak intensywnie a chmury kłębiły się przysłaniając promyki, ale w końcu to jeszcze lato i letni strój jak najbardziej był na miejscu.

Mamy jedyne 3 minuty spacerem nad morze, więc szkoda nie wykorzystać ostatnich możliwości  chodzenia na boso po piasku i wodzie, kopania w piachu dołków, robienia babek i zamków, układania z muszelek serduszek,  przelewania wody z wiaderka do wiaderka i z wiaderka do konewki a  z konewki do morza i tak w kółko. Bo następne takie zabawy czekają nas niestety ale dopiero za rok, gdyż chmury i coraz częściej odczuwalny zimny wiatr  zwiastuje nad nadchodząca jesień.













19 sierpnia 2015

Drugie urodziny

To już dziś!dziś 19! dzisiaj obchodzimy drugie urodziny Hani. Dokładnie 2 lata temu zjawiła się do nas o godz 00.30 w gorącą sierpniową noc. Więc  jak można by było nie świętować tak pamiętnego dnia .

Z obmyślonym planem działania zaczęliśmy od dekoracji. Pomysł był całkiem inny niż wykonanie które miało mało wspólnego z tym co miało być. Niestety nadal rynek jest zdominowany przez "made in china" dlatego ciężko jest kupić coś oryginalnego -to też zmotywowało mnie do działania, aby coś wytworzyć samemu, chociażby postarać się o napisy. Najważniejsze jednak że podobało się solenizantce. Balony świeczka i prezenty  były puntem największych zainteresować Hani.

Podsumowując urodziny  to takie małe spokojne przyjęcie rodzinne spędzone z chrzestnymi. Żaden wystawny bal czy huczna impreza, tylko miłe radosne urodziny dwulatki z których ona sama jako główny bohater, była zadowolona no i przede wszystkim szczęśliwa z prezentów które okazały się strzałem w dziesiątkę